Żywiec, przystanek MZK, godzina czasu, Kubuś marchew-banan-jabłko
i zero pomysłów na notkę. Stwierdzenie, że szczęście mnie opuściło jest raczej
określeniem marudnym, a niezadowolenie towarzyszy mi zbyt często, żeby było motywem przewodni i dziś. Co prawda ów incydent miał miejsce, ale wolałabym dzisiaj
poruszyć temat rutyny, która jest rzeczą ogromnie paskudną! Niszczy wszystko, zabija to, co pielęgnujemy często przez długi czas. Mam wrażenie, że w świecie
w którym brakuje czasu na zaczerpnięcie powietrza staramy się coraz mniej. Pewnie dlatego w większość przypadków niespodzianki i zaskakiwanie siebie nawzajem
stają się rzadkością. W konsekwencji nuda sięga zenitu co owocuje znużeniem i
wątpliwościami, które pewnie w innym wypadku nigdy nie zajęłyby naszych myśli.
Błędne koło.
Błędne koło.
Postanowiłam uciekać od rutyny i na początek zrobić coś z włosami. Jak wyszło oceńcie sami. Stawiam na nowości i ukochane zajęcie: robienie niespodzianek. Wczorajszego jedzenia sera zapiekanego w towarzystwie pomidorów jednak nie polecam. Chociaż cóż, kto co lubi… Moim zdaniem ser idealnie współgra z frytkami, więc właśnie ten duet wybieram.
Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję Paulince Żelaznej za wszystko.
Spisała się na medal :*
sweter-House/T-shirt-House/zegarek-Katherine/legginsy-NN/torba-Atmosphere/buty-DeeZee
aaa masz meeega słodką bluzkę <3
OdpowiedzUsuńTwój blog jest świetny *.* !
OdpowiedzUsuń